Kefalonia – co warto zwiedzić?

Mamy za sobą Lakithra i Poros, które opisywałam w poprzednim poście. Teraz czas na jedno z piękniejszych miejsc na wyspie Kefalonia, czyli Peratata. Miejscowość Peratata jest oddalona o jakieś 5km od Lakithra,w której się zatrzymaliśmy. Nasze wycieczki odbywały się pieszo, więc dojście tam powinno zając nam ok. godziny. Po drodze zatrzymywaliśmy się chyba milion razy, a bo to piesek i trzeba pogłaskać, a bo to kotek i trzeba zrobić zdjęcie. Tutaj uroczy kościół, a zaraz tutaj Greczynka na swoim ogrodzie ma wystawę ręcznie odnawianych mebli. Ciekawi mnie, czy Wasze wycieczki też tak wyglądają, czy to tylko my świrujemy jak chińscy turyści?

Zamek w Peratata.

Do Peratata chcieliśmy się udać, ze względu na zamek Agios Georgios usytuowany na wzgórzu. Polecamy udanie się tam nie tylko na zamek, ale też dla uroczej miejscowości, którą trzeba przejść, zanim dojdzie się na sam szczyt. Zamek to raczej już same ruiny, ale mają one swój urok. Widok z niego rozpościera się na całe wybrzeże. Wejście nie jest płatne, oprócz Nas nikogo więcej tam nie było. Można więc spokojnie obejść cały zabytek bez pośpiechu, jednak jest on przygotowany również i pod turystów. Na miejscu wystawione są armaty i inne akcesoria z opisami, a także mała scena z miejscami siedzącymi – podejrzewamy, że na sesje z przewodnikami. Przypominam, że my na Kefalonii byliśmy na przełomie kwietnia i maja. Dodatkowo wyspa ta dopiero rozwija się pod względem turystyki, więc nie było tam żywej duszy. Spotykaliśmy jedynie pojedyńczych turystów i… koty :)

Wracając weszliśmy zjeść do jednej z restauracji pod zamkiem.

Było pięknie. II Borgo Restaurant. Zajęliśmy miejsca na tarasie widokowym i to właśnie on skusił Nas do zostania na dłużej. Słońce ogrzewało nasze ciała, wiatr pomagał nam odetchnąć, a widoki rozpościerały się na całe wybrzeże oraz pola uprawne, po których pasły się owce. Kefalonia jest wyspą bardzo sielską, nam to bardzo odpowiada. Jest to miejsce, w którym odpoczniesz od codzienności. Przypomnisz sobie jak cudownie było, kiedy będząc dzieckiem budziły Cię koguty i słońce. Cały dzień spędzało się na skakaniu po stogach siana, jeżdżąc konno, pływając w stawach i jeziorach. Nawet kiedy o tym piszę, przed moimi oczami widzę krowy leniwie żujące trawę i owce ganiane przez psy pasterskie… i pasterz siedzący pod drzewem, w cieniu. I te wszystkie dźwięki śpiewających ptaków i dzwonów pasterskich zawieszonych na krowich szyjach. To jest właśnie Grecki klimat.

Peratata nie zajmie na pewno całego dnia.

Jest to mała miejscowość, jedyną atrakcją tam są ruiny zamku, a w samym miasteczku widzieliśmy tylko jeden sklep. Jednak urocze uliczki, białe domy, obrośnięte kolorowymi, bujnymi kwiatami zapadają w pamięć. Serdecznie polecam Kefalonię, jak i wszystkie inne wyspy greckie! Słyszałam o innych wiele dobrego. Sama chciałabym udać się jeszcze na Zakhyntos, Santorini i Mykonos, oraz oczywiście kontynent… czyli np. Ateny. Byliście kiedyś w Grecji? Jeśli tak, to napiszcie w komentarzu gdzie byliście, a także czy polecacie się tam udać! Jesteśmy ciekawi Waszych opinii.