Sant Antoni – co to jest i czym różni się od San Sebastian.

Od razu dodam, że nie jestem wielką znawczynią historii. Wszystkie informacje, o których tutaj piszę czerpię od znajomych Piotrka (Hiszpanów), Michaliny (która aktualnie studiuje między innymi wiedzę o Balearach) oraz z internetu i własnych doświadczeń! To święto jest trochę zagadkowe i szczerze mówiąc dziwię się, że gra ono taką wielką rolę na Majorce, tak samo jak i w innych rejonach Hiszpanii. Nie kojarzę, żeby w Polsce przykuwano uwagę do obchodzenia Sant Antoni lub podobnych świąt.

W każdym rejonie Hiszpanii święta te obchodzi się nieco inaczej.

Dlatego też postanowiłam opisać Wam jak JA obchodziłam to święto na Majorce. Dodam nawet, że na Majorce to święto obchodzi się inaczej – w zależności od miasta! W każdym dzieją się różne rzeczy, o różnych porach. Mogą różnić się rzeczy, do których przykuwa się większą wagę.

Sant Antoni to patron zwierząt.

Możecie kojarzyć legendę o Świętym Antonim, którą opowiadano Wam na katechezie. Wielbił on zwierzęta i towarzyszyły mu one przez całe życie. Pewnego dnia objawił mu się Bóg. Za jego namową Sant Antonii sprzedał cały swój dorobek, a zarobione pieniądze oddał biednym. Sam za to zamieszkał w jaskini Teb. Tam nawiedzały go demony, którym opierał się ile miał sił. Pewnego dnia opadł z sił i Bóg odstraszył od niego demony rzucając światło z nieba do jaskini. Skutecznie je to odstraszyło i nigdy więcej już nie wróciły.

Kiedy i jak obchodzi się Sant Antoni?

Świętowanie trwa dwa dni! 16 Stycznia i 17 Stycznia. Największa impreza odbywa się w Sa Pobla. Odbywa się bardzo hucznie. Najhuczniej na Majorce. Każde miasteczko na Majorce je obchodzi w większym lub mniejszym stopniu. Kolejnymi miastami wartymi odwiedzenia 16 Stycznia to Arta i Manacor. Jak wygląda świętowanie? Od samego rana szykowane są wielkie stosy na ogniska. Zawiesza się na nich często kukły demonów i szablony, na których ludzie wypisują coś w rodzaju modlitwy – o ile nie jest to za dużo powiedziane. Modlą się do Sant Antoniego na przykład o zdrowie dla swoich zwierząt i opiekę nad nimi. Piszą też proste “Szczęśliwego Świętego Antoniego!”.

My zaczęliśmy świętowanie od Arta.

Razem ze znajomymi Piotrka ubraliśmy tradycyjnie białe koszule i kupiliśmy w przydrożnym sklepie czerwone tradycyjne husty na szyję. Jest to idealne święto dla osób, które lubią się bawić w tłumie, z alkoholem. Dodam, że to święto nie należy do niebezpiecznych. Może zaskoczyć, jednak nie było momentu, w którym czułam się zagrożona lub przestraszona. Ludzie zbierają się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze. Plan można znaleźć na stronach urzędów miejskich. My takowego nie posiadaliśmy. Poszliśmy w stronę hałasu.

Zaczęło się w wąskiej uliczce.

Tłum ludzi znajodwał się w jednej, małej uliczce. Wszyscy śpiewali tradycyjną piosenkę, a w rękach trzymali alkohol, który pije się na Sant Antoni. Jest to rum i likier. Jedno z nich nazywa się TUNEL, a drugie HIERBAS. Mają zielony kolor. Próbowałam też żółtawego, kwaśnego alkoholowego napoju. Również rum/likier zmieszany z kwaśnym, świeżym sokiem – prawdopodobnie z cytryny. :) Niektórzy mięli nawet specjalne “sikawki” na alkohol. Obudowane wikliną. Można było dzięki nim psikać alkoholem do buzi ze sporej odległości. Inni mięli przepasane przez tułów torebki na butelki.

W pewnym momencie nadchodzi orkiestra i demony.

Kiedy słyszył orkiestrę oznacza to jedno – wszyscy piją, skaczą, śpiewają i tańczą. Nadchodzą demony. Demony to oczywiście nikt inny jak ludzie przebrani za diabły/demony. Gonią ludzi, tańczą z nimi i w ten sposób obchodzi się całe miasto. Kiedy w jednym miejscu demony skończą tańczyć, to udają się w następne – a tłum biegnie za nimi. I tak w kółko! Impreza się kończy, a ludzie wracają do domu na mini siestę. Jedzą, przebierają się, odpoczywają. My poszliśmy na grilla!

Wieczorem poszliśmy do Manacor.

W mniejszych miejscowościach również obchodzi się to święto. Jednak nie ma tam tłumów i nie obchodzi się tego na taką skalę. Śpiewane są piosenki, jednak huczniej obchodzi się to wieczorem. Palone są wszystkie stosy, które były wcześniej przygotowane. Niektóre restauracje szykują stosy przed swoimi lokalami. Rozstawiają też grille, do których przesypuje się chrust z ogniska. Na Sant Antonii należy wcześniej zarezerwować stolik w restauracji. Bary są przepełnione, tak samo jak i kluby. Ludzie piją, tańczą i biesiadują do samego rana. Ludzie dalej śpiewają tą samą piosenkę, a demony dalej grasują po mieście. Siedzą w barach i piją razem z innymi. :) Na rynkach uczą także tradycyjnych tańców. Można się śmiało przyłączyć do tańca!

Co dzieje się 17tego Stycznia?

Od samego rana na głównych placach miast stoi ksiądz, który święci zwierzęta. Wszystkie! Możecie przyjść poświęcić swojego chomika, jeśli taki macie kaprys. :) Przyjeżdżają też konno. Przyprowadzają świnie. Ja niestety byłam zbyt zmęczona po poprzednim dniu, żeby wstać z samego rana i stanąć w pierwszym rzędzie, żeby to wszystko udokumentować. Wybaczcie! W niektórych częściach Majorki (także w Hiszpanii) odbywa się konkurs wspinania na bardzo wysoki pień. Transmisja odbywa się w telewizji.

Czym różni się Sant Antoni od San Sebastian?

San Sebastian odbywa się w stolicy – Palma de Mallorca. Odbywa się on 20 Stycznia. To święto nazywane jest też Dniami Palma de Mallorca. San Sebastian to człowiek, który został świętym po tym jak odmówił Cesarzowi Rzymskiemu Diocletian’owi wyrzeczenia się Chrześcijaństwa. Pobito go wtedy i zostawiono na śmierć. Po czym zdecydowano go katować, dopóki nie zmieni zdania. Niestety San Sebastian nie zmienił zdania i zmarł w drastycznych okolicznościach. To święto dedykowane jest jego poświęceniu. Obchodzi się je nawet przez tydzień. Obchodzi się je podobnie jak Sant Antoni. W tym roku nie udało mi się tego zobaczyć na własne oczy. Jednak planuję to zmienić w przyszłym!

Co podobało mi się w Sant Antoni?

Podobało mi się to, że wszyscy, bez względu na wiek i status zbierają się w jednym miejscu i śpiewają, wymieniają się alkoholem i razem się bawią. Wszyscy z bardzo małymi wyjątkami są przebrani w białe koszule i czerwone husty! Podobało mi się to, że obyło się bez przemocy i było bezpiecznie. A najbardziej podobało mi się to, że ludzie zbierali się nawet na dachach bloków i domów, by tylko zobaczyć demony. Polecam Wam zahaczyć o to święto, jesli planujecie swoją podróż na Majorkę w Styczniu.