fbpx

Podróże, wakacje… – moje początki i Nasze “Bucket list”

Moje początki

Mam na imię Natalia, mam 25 lat, jestem Polką, a od 3 lat mieszkam w Manchester, w Anglii. Zawsze uwielbiałam wakacje, od najmłodszych lat rodzice zabierali nas nad morze, w góry, wysyłali na kolonie, obozy, weekendowe wycieczki. Potem doszły wyjazdy ze znajomymi. Zawsze byłam podekscytowana wakacjami. Od zawsze razem z moją mamą odliczałyśmy dni do wymarzonego urlopu. Kiedy podrosłam, zaczęłam sama wyznaczać sobie cele swoich podróży. A raczej marzyłam o miejsach, które były dla mnie nieosiągalne. Takie małe bucket list.

Moje pierwsze wakacje – był wyjazd do Grecji, przez popularne biuro podróży.

Pracowałam na to całe wakacje, troszke dołożyła mi się rodzinka. Jako, że we wrześniu mam urodziny, to Nasz wyjazd odbył się właśnie w tym miesiącu. ZAKOCHAŁAM SIĘ. Pierwszy lot samolotem… pamiętam, że rozdzielono mnie z moim (teraz już byłym) chłopakiem i przesadzono na sam początek samolotu. Z samego końca (jesteście ciekawi dlaczego? ano dlatego, że pewna otyła Pani musiała usiąść na miejsach z tyłu, bo jedynie tam znajdowały się pasy, które mogłyby ją objąć. Zastanawialiście się kiedyś czy osoba zajmująca 3 miejsca w samolocie płaci tylko za jedno czy za trzy? Nie, nie mam nic do otyłych osób, jednak po tej sytuacji mocno mnie to zastanawiało). Byłam lekko przerażona, ale przeżyłam! Wynagrodziło mi to wszystko cudowne uderzenie gorącego, wyspiarskiego, greckiego powietrza zaraz po wynurzeniu się z samolotu…

Jak znalazłam się w Anglii?

Studiowałam w Polsce, ale należę do osób, które muszą czuć prawdziwy pociąg do tematu, bo inaczej wszystko rzucę. Tak też było… po 6 miesiącach zaocznych studiów poddałam się. Pracowałam na cały etat w jednym z sieciowych zagranicznych sklepów z ubraniami, nie chwaląc się, muszę przyznać, że powodziło mi się tam bardzo dobrze. Poczułam jednak, że nie zadawala mnie aktualny stan rzeczy, czyli moja sytuacja życiowa i finansowa. Skorzystałam więc z okazji rzuconej przez znanego mi od piaskownicy przyjaciela i… po niecałym miesiącu byłam już w samolocie do Manchesteru.

Plan był stereotypowy.

Dorobić się niesamowicie ogromnej ilości pieniędzy w jak najszybszym czasie i wrócić do Polski, by żyć niezależnie i spełniać marzenia. Bardzo dobry żart! Było mi ciężko, na początku wszystko wydawało się cudowne, nowe miejsce… ta czerwona cegła, piętrowe autobusy i ta różnorodność kulturowa. Nic bardziej mylnego. Tęsknota za rodziną i znajomymi mnie dobijała, byłam samotna, mimo, że obok byli dobrze mi znani ludzie. Wróciłam do domu po kilku miesiącach, stwierdziłam, że życie w Anglii nie jest dla mnie, na pewno nie samej. Zarobione pieniądze wydałam na co? Na podróże…

Co stało się na Majorce?

Po samym napisaniu tytułu zaczynam mieć motylki w brzuchu. Najśmieszniejsze w całej tej historii jest to, że będąc jeszcze w Anglii dałam mojej koleżance Madzi (jeśli to czytasz, to pozdrawiam!) wolną rękę, co do wyboru naszej destynacji na wakacje. Magda wszystko planowała, a ja wygodnie miałam przelać tylko pieniądze. Gdy dowiedziałam się, że lecimy na Majorke byłam wściekła, bo znajomi opowiadali, że nic się tam nie dzieje i to same nudy. BOŻE DZIĘKUJĘ CI ZA MAGDE, KTÓRA SWOIM OBRAŻENIEM SIĘ NA MNIE SPOWODOWAŁA, ŻE JEDNAK POLECIAŁAM! Wróciłam do Polski na kilka dni i zaraz pakowałam się na tygodniowe wakacje na Majorce. Były to jedne z lepszych wakacji w moim życiu. Może nawet i najlepsze, patrząc na to, co się tam wydarzyło i jak obróciło to moje życie o 180 stopni.

W hotelu, w którym się zatrzymałyśmy wpadł mi w oko pewien chłopak, zauważyłam go w pierwszy dzień pobytu.

Singielki pojechały na wakacje! Nie należę do tych odważnych podrywających mężczyzn kobiet, więc po prostu cieszyłam oczy atrakcyjnym dla mnie mężczyzną. Pewnego dnia, właśnie ten oto osobnik pracował przy basenie, na którym się opalałyśmy. Rozdzawał lody gościom hotelu… no więc… czy miałabym przepuścić taką okazję? No way! Ruszyłam po lody dla siebie i koleżanek, pewna siebie, by z bliska przyjrzeć się obiektowi moich westchnień. Zapytałam po angielsku o smaki lodów… jednak odpowiedź była po polsku. Nie zdajecie sobie sprawy, jak się ucieszyłam. Byłam pewna, że to Hiszpan, bo Piotrek, wtedy jeszcze pięknie opalony, (nie tak jak dzisiaj, gdy wyglądamy jak dwa blade angole!) ciemnooki – wyglądał jak typowy Hiszpan. Umówiliśmy się na wieczór… a z jednego wieczoru powstał związek, który trwa do dziś.

Dlaczego więc nadal jesteśmy a Anglii?

Po wyjeździe na Majorke miałam zaplanowany drugi wyjazd, na Malte. Nie byłam pewna Piotrka, bo tak naprawde znaliśmy się dopiero… 5 dni? Ale nigdy nie poznałam mężczyzny, który byłby przy mnie tak otwarty, szczery i po prostu kochający od pierwszej sekundy. Miałam nadzieję, że to wyjdzie, nie miałam pojęcia jak, ale chciałam, by wyszło. Po powrocie z wakacji z Malty, stwierdziłam, że muszę wrócić do Anglii, by móc wyjechać i żyć z Piotrkiem. Po jakimś czasie mój plan się powiódł – znów wyjechałam do Anglii, a tam miałam zarobić na tyle pieniędzy, by móc jakoś wystartować z Piotrkiem na Majorce. Niestety łatwo nie było. Nigdy nie jest.

Nie odkładałam tyle pieniędzy ile myślałam, a czas uciekał.

Związek na odległość jest bardzo ciężko utrzymać. Wtedy właśnie udało się Piotrkowi przyjechać do Anglii. Poświęcił się, zostawił wszystko i wyjechał do Chester, do swoich kuzynów, by być bliżej mnie, zarobić pieniądze i zacząć wspólne życie. Tak właśnie się stało. Po paru miesiącach widywania się na weekendy i podróżowania z Manchester do Chester pociągami zamieszkaliśmy razem, w Manchester. I jesteśmy tutaj do tej pory.

Jak wygląda nasze życie?

Żyjemy w Anglii i odkładamy pieniądze, ale tak naprawdę nie znamy dokładnego celu. Jeżeli ktokolwiek z Was ma jakiekolwiek pojęcie o Anglii, a zwłaszcza o Manchester, to wie, że słońce świeci wszędzie, tylko nie tutaj. Brzmi jak zabawne powiedzenie, ale taka jest prawda. Kiedy tylko przekroczysz granicę Manchester, znika deszcz i pojawia się słońce.

W tym kraju ludzie wysoko stawiają sobie oczekiwania na swoje wakacje.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że ludzie popadają w depresje od szarośći i okropnej pogody. Tak samo jak ja planują swoje wakacje z dużym wyprzedzeniem i posiadają bucket listy, z których chcą odhaczać kolejne pozycje. No i oczywiśćie wszystkich na to stać, ponieważ atrakcyjne wakację all inclusive dla jednej osoby na tydzień to cena 250 funtów, przy średnich zarobkach na osobę 1200 funtów. Wakacje są jednym z niekończących się tematów przewijających się codziennie. Odkąd tutaj jestem zwiedziłam już Majorkę (kilka razy), Maltę, Kefalonię (Grecja), oraz Teneryfę oraz kawałek Wielkiej Brytanii.

Pomysł na bucket list – listę miejsc, które musimy zobaczyć przed śmiercią!

Są na Ziemi miejsca, o których Nam się nawet nie śniło, a najpiękniejsze historie zaczynają się w momencie, kiedy schodzisz ze szlaku i dajesz ponieść się swojej intuicji. To właśnie wtedy odnajduje się najlepsze miejsca. To moje ulubione chwile na wyjazdach.

Ruszyć przed siebie i niczego nie planować, po prostu iść i odkrywać.

Zatrzymać się, gdy na drodze zobaczysz stado mrówek przenoszących ogromne listki do mrowiska lub, gdy widzisz bezpańskiego kota na porcie, który czeka aż rybacy zacumują łodzie i rzucą mu świeżutko złowioną rybkę. Ja żyję dla takich chwil, kocham kolory… uwielbiam słońce i wodę, kocham oglądać zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Tak powstało Nasze bucket list, czyli miejsca, które musimy zobaczyć przed śmiercią, której punkty będę starała się regularnie odhaczać, by spełnić moje największe marzenia. Mam nadzieję, że pomogę przy tym też innym, którzy boją się ruszyć naprzód lub szukają motywacji lub porad, by zrobić pierwszy krok. Nie ma lepszej inwestycji, niż ta włożona w podróże. Razem z Piotrkiem postanowiliśmy więc trochę poinwestować 😉

vacaymode

Welcome, in my Profile!